City Break – 3 dni w Rzymie

     Znaleźliśmy na styczeń bardzo tanie połączenie Kraków – Rzym. Nie trzeba się było długo zastanawiać. Gregu przy takich okazjach robi tylko KLIK – i jedziemy. 

    City Break – 3 pełne dni w Rzymie. Najpierw jak zawsze siadamy sobie z mapą i zaznaczamy co chcemy zobaczyć i gdzie jest metro. Kolejnym krokiem jest znalezienie noclegu z którego będzie nam najwygodniej. Spaliśmy obok Termini – jest to główny węzeł metra w Rzymie. Przyznam że tylko dwa razy korzystaliśmy z metra w ciągu tych kilku dni. Bardzo lubimy chodzić, przejście 20 km w ciągu dnia nie sprawia nam problemu. Wszystkie zabytki w Rzymie są skupione w ścisłym centrum, dlatego wszystko zrobiliśmy “z buta”. Do Watykanu też spacerkiem, chociaż już jest poza ścisłym centrum. 

Warto wiedzieć – metro – bilet 100 minut jest w cenie 1,5 Euro (nie ma tańszych = na mniej minut). Na lotnisku jak i w podziemiach metra są rozstawione wszędzie automaty, a zakup biletu nie powinien nikomu sprawić problemu. 

    Lądowaliśmy na lotnisku Ciampino i stąd wsiadacie w autobus nr 520, który zabierze was już bliżej Rzymu. Wysiadacie na przystanku Subaugusta lub wcześniej Cinecitta i zaraz obok macie wejście do metra – linia metra A. Całą tą trasę zrobicie na jednym 100 minutowym bilecie. Prawdopodobnie Waszym przystankiem docelowym będzie Termini w centrum Rzymu. 

Kilka fotek do słów wstępu:

     Pierwszego dnia przylecieliśmy do Rzymu ok 17. Wieczór spędziliśmy na spacerowaniu po okolicy i degustacji różnych pizz. Wiele lokali otwiera się tu dopiero w godzinach wieczornych. W mieście jest gwarno, pełno turystów i policji. Tak, mnóstwo policyjnych samochodów jeździ po centrum, a przy największych atrakcjach policjanci chodzą parami i pilnują. Czuliśmy się naprawdę bezpiecznie. 

    Kolejnego dnia zaczęliśmy eksplorować już od samego rana. Naszym pierwszym celem był Watykan. Bazylika Św. Piotra przepiękna. Do środka można wejść bezpłatnie i należy przejść przez kontrolę jak na lotnisku. Wnętrze jest niesamowite, zobaczcie: 

Na główną kopułę można się dostać schodami (7 Euro) lub windą (10 Euro).  

    Wejście do Muzeum Watykańskiego i Kaplicy Sekstyńskiej to koszt 118 zł bilet normalny bez przewodnika, lub z przewodnikiem 148 zł. Tu zobaczycie jedno z najsłynniejszych fresków Michała Anioła “Stworznie Adama”. 

Dalej ruszyliśmy przez Piazza San Pietro i Via della Conciliazione żeby dojść do Zamku Świętego Anioła. Z tego miejsca prowadzi nas do centrum piękny Most Św. Anioła pod którym przepływa Tyber. 

    Rzym pełen jest wąskich uliczek, niektóre bardzo romantyczne. Zewsząd dociera do nas zapach pizzy, którą kochamy. Pogoda nam się udała, słońce grzało i z chęcią gubiliśmy się w tych uliczkach. 

Rzym to miasto placów i placyków, co rusz za rogiem wchodziliśmy w kolejny. Tak błądząc dotarliśmy do Piazza Navona. Plac jest podłużny i na obu jego końcach są dwie cudne fontanny Fontanna Neptuna i Fontana del Moro. Jednak ta najbardziej ciekawa stoi na środku Fontanna Czterech Rzek i zwieńczona jest pięknym egipskim obeliskiem. Stąd już raptem jest 200 m do Panteonu. Jednak zanim tam pojdziecie koniecznie zajrzyjcie na  Campo de’ Fiori. To nic innego jak targ. Znajdziecie tu przeróżne alhohole w fikuśnych butelkach, przyprawy, makarony, słodycze, owoce i warzywa.

To było ciekawe doznanie, idziecie wąskimi uliczkami, między kamienicami i nagle waszym oczom ukazuje się ta budowla. Taka potężna i inna od wszystkiego na około. Panteon zrobił na nas wrażenie, a jego wnętrze jeszcze większe. Tak dla informacji, bo warto wiedzieć – Panteon powstał w 125 r.n.e. i jego fundatorem był Hadrian. Sami spójrzcie : 

Kolejnym naszym punktem na mapie była słynna Fontanna di Trevi. Tu zawsze są tłumy i wcale mnie to nie dziwi ! 

    Krocząc  uliczkami i zaglądając w zakamarki kamienic dotarliśmy do Schodów Hiszpańskich. U podnóża schodów zobaczymy Fontanne della Barcaccia. Ciekawostka, ta fontanna i Di Trevi są zasilane wodą która jest doprowadzona akweduktem z 19 r. p.n.e. zbudowanego przez Agrypę.  

    Schody powstały ok. 1723 roku i prowadzą do kościoła Trinità dei Monti. Kolejna ciekawostka – na schodach nie wolno siadać. Władze pilnują i przeganiają, a to dlatego, że wcześniej relaksowało się tu tak dużo ludzi, że nie można było przejść. 

   Spacerując dalej i błądząc po uliczkach dotarliśmy do Pałacu Kwirynalskiego/ Pałac Prezydencki, a następnie wyszliśmy pod Kolumną Trajana. Zaznaczam to cały czas jest nasz drugi dzień w Rzymie. Kolumna może by nas zainteresowała gdyby nie Plac Wenecki w jej tle. Tak wielkiej budowli chyba nie widziały moje oczy, od razu tam poszliśmy. Pałac jest tak imponujący, tak kolosalny, piękny. Można wejść schodami na górę i podziwiać miasto – polecam.  

   Zmęczenie nas powoli łapało. Plac Wenecki jest tuż obok Forum Romanum, wiec przeszliśmy sobie obok tylko. I Koloseum było kolejnym punktem na mapie w tamtym dniu. Zrobiliśmy tu kilka ładnych zdjęć, bo pięknie zachodziło słońce, wzorowa złota godzina. Na te atrakcje mięliśmy już kupione bilety na dzień następny. 

    Tego dnia zrobiliśmy dobrze ponad 22 tys. kroków. Po powrocie do hotelu był już tylko prysznic i do spania. 

    Dzień trzeci, wczesna pobudka, bo na 8:40 mieliśmy bilety do Koloseum. Zwiedzanie zaczynaliśmy od podziemi budowli. Nie powiem żeby to było coś ciekawego. W środku trwają prace renowacyjne i konserwatorskie, więc nie wszędzie dało się wejść. Ogólnie tylko dodam, że w Koloseum panuje chaos. Jest tu bardzo dużo turystów, obiekt w środku jest bardzo słabo oznakowany, nie ma kierunku zwiedzania i każdy chodzi jak chce. 

W środku było tak, plus trochę nas :

Koloseum bardzo nam się podobało. Zostało wzniesione ok 70-72 roku n.e. , więc tym bardziej robi wrażenie.  

Na bilecie który kupiliśmy, prócz Koloseum mogliśmy wejść na wzgórze Palatyn i do Forum Romanum. Link do strony macie tutaj – https://www.coopculture.it/. 

Kierujemy się teraz właśnie w stronę wzgórza Palatyn. Jest to jedno z siedmiu wzgórz na którym położony jest Rzym. Zobaczymy tu wiele pozostałości po świątyniach i willach dawnych jego mieszkańców. 

    Najbardziej nie mogłam się doczekać Forum Romanum. Studiując turystykę w Krakowie i interesując się światem starożytnym, zawsze owe miejsce było zapisane na mojej liści miejsc które w moim życiu chce zobaczyć.  

    Forum Romanum, niegdyś największy plac w Rzymie na którym odbywały się zgromadzenia polityczne i religijne. Było to także miejsce w którym lud rzymski się gromadził, bawił i uczestniczył w uroczystościach. 

Długo tu spacerowaliśmy i chyba najwięcej zdjęć mamy właśnie stąd. Pokażę Wam te najładniejsze.  

    Kolejnym naszym punktem na mapie był Kapitol. To knastępne ze wzgórz, znajduje się tu śliczny ryneczek Campidoglio oraz Senatorial Palace z  Fontanną della Dea Roma. Jeżeli skręcicie na lewo w małą uliczkę to ukaże Wam się statuetka Romulusa i Remulusa których karmi Wilczyca. Pójdzie dalej tą uliczką do Mamertine Prison i tu Waszym oczom ukaże się Forum Romanum  w całej okazałości. Dotarcie tu jest całkowicie bezpłatne.  

    Na wzgórzu Kapitolu znajduje się również po schodkach Basilica di Santa Maria in Ara coeli, warto wejść do środka gdyż jest pięknie zdobiona. 

    Dalej znów nogi zawiodły nas pod Plac Wenecki. I podobnie jak dnia poprzedniego nie mogłam oczu oderwać.  

I tak zrobił się wieczór, wymarzliśmy, ale powiem Wam że wcale nie ciągło nas do hotelu – tam było dopiero zimno. O naszych hotelowych perypetiach opowiadamy tutaj – polecam, bo może znajdziecie coś dla siebie, albo was przed jakimś ostrzegę.  

    Przed nami został ostatni pełny dzień w Rzymie. Dnia kolejnego już z samego rana mieliśmy lot powrotny do Krakowa. Mogę powiedzieć, że jeśli ktoś lubi chodzić, dużo chodzić, to dwa pełne dni na Rzym wystarczą. Ostatniego dnia już tak wałęsaliśmy się w nasze ostatnie miejsca które zaznaczyliśmy na mapie. 

    Wiecie że w Rzymie tez mają piramidę ?! Piramida Cestiusza, jest grobowcem tak jak te w Egipcie i powstała ok 12 r.p.n.e. i jest w świetnym stanie. Nie byliśmy w środku, ale można wejść za opłatą. 

    Dalej spacerowaliśmy uliczkami, przeszliśmy przez Tyber dostaliśmy się w okolicę Basilica of Our Lady in Trastevere. Ślicznie tu było, wąskie uliczki, kolorowe kamienice i wijące się rośliny oplatające elewacje budynków. Znajdziecie tu mnóstwo restauracji i sklepików. Dalej przetupaliśmy przez cudny most Ponte Sisto.

I tak błądząc wśród uliczek trafiliśmy wiele kilometrów potem pod Basilica of SS. Ambrose and Charles on the Corso. Od tego miejsca zaczyna się deptak, gdzie po jednej i drugiej stronie mamy luksusowe sklepy. Idealne miejsca na zakupy, ale tylko z zasobem w portfelu. Kiedy dojdziecie do końca Waszym oczom ukaże się Piazza del Popolo. Duży plac, z fontanną i kolejnym egipskim obeliskiem. Widać od razu , że to miejsce spotkań miejscowych jak i podróżnych. Jeżeli z placu skręcicie w prawo, to po schodkach dostaniecie się do parku i na taras widokowy – polecamy.  

W tym dniu zrobiliśmy najwięcej kroków. Lubimy bić rekordy ! 

    

Pięknych podróży życzę !

Paula