Kraj uśmiechniętych ludzi !

     Indonezja zawsze była dla mnie miejscem “must see”. Słynne Bali, ze swoimi pięknymi świątyniami i rajskimi plażami. Java i jej wulkany, Borobudu i Prambanan. Wypić najdroższą kawę na świecie i zobaczyć cywetę. Ponurkować i pojeździć na skuterku oraz zjeść babi guling. To są pierwsze rzeczy które przychodzą mi do głowy jak zaczynam wspominać podróż.

     Na Bali przyfrunęliśmy z Kuala Lumpur. Ląduje się w mieście Denpasar, a pasy lotniska wdzierają się w morze – lądowanie jest bardzo efektowne. Lotnisko jest małe, ale dobrze zorganizowane.

     Zdecydowaliśmy się na nocleg w miejscu oddalonym od miasta w ciszy i zieleni. Przemkneliśmy taxi przez Denpasar i Kute. Jechaliśmy ponad godzinę podziwiając piękno wyspy i górującego nad nią wulkanu Agung. Hotel wypatrzyliśmy sobie w regionie Candidasa (południowo-wschodnia część wyspy). Ceny noclegów na Bali są bardzo atrakcyjne, za małe pieniadze można trafić do raju.

   Candidasa to ciche i spokojne miejsce. Zieleń patrzy na nas z każdego zakamarka. Nie ma tu turystów, plaże są puste, tylko my (trochę owadów) i szum fal – o to nam chodziło. Tak, na Bali jest sporo latającej i chodzącej gadziny, ale nic nas nie ugryzło, pająki trzymały się z daleka, komarów nie zaobserwowaliśmy, za to lata duzo motyli. Jedyne co nam przeszkadzało to mrówki, były wszędzie i wchodziły wszędzie.

     Przemieszczanie się po wyspie – mamy dwa sprawdzone sposoby. Pierwszy chyba najpopularniejszy, to skuter,  który można wypożyczyć za grosze i pobłądzić po wyspie. I drugi, jeżeli macie mniej czasu i nie możecie sobie pozwolić na błądzenie – wypożyczenie samochodu z kierowcą. Cenowo wychodzi to ok. 120 zł za 10 godzin. W cenie macie już benzynę. Po prostu mówcie gdzie chcecie jechać i lokalny gość wozi was po atrakcjach szybko i sprawnie, a przy okazji może was zabrać w miej turystyczne lokacje których nie ma na mapie ! … o ile będzie mu się chciało.

To teraz troszkę fotek z Bali i ruszamy pozwiedzać konkretne miejsca !

     W pierwszym dniu zwiedzaliśmy naszą najbliższą okolicę. Pojechaliśmy do miasteczka Padang Bai (można tu kupić rejs lub całą wycieczkę na wyspę Nusa Penida) i popływaliśmy w pięknej Blue Lagoon Beach.

Na Bali jest wiele miejsc gdzie można napić się i kupić najdroższą kawę świata – Kopi Luwak. Zazwyczaj są to „fermy” gdzie żyją cywety (luwaki), ale też rosną egzotyczne rośliny. Wszystko po to aby przyciągnąć zwiedzających.

    Pierwszą świątynię którą odwiedziliśmy była Pura Besakih Temple. Jest to największa i najświętsza świątynia hinduska na wyspie. Leży u podnóży wulkanu Agung. Jej historia nie jest dokładnie znana, ale fundamenty budowli mają ok. 2000 lat. Jest to przecudne miejsce i wszędzie rosną egzotyczne kwiat.

    Żeby wejść do środka trzeba spełnić kilka warunków, co może zdenerwować turystę. W niektórych miejscach za wszystko każą wam płacić. Tu żeby wejść musieliśmy mieć swojego przewodnika … to możemy zrozumieć, ale również trzeba było kupić na straganie przed wejściem chustę żeby się nią owinąć w pasie. Miałam swoją, zawsze jestem przygotowana na taką ewentualność, jednak tu mi nie pozwolili skorzystać z własnej. Na koniec jeszcze trzeba było wydać na podarek na bogów. Rozumie, że są pewne zwyczaje, ale żeby na każdym kroku zdzierać z odwiedzających, no cóż, nie spodobało nam się to.

Dla tych co nie wiedzą, a warto  – swastyka, a raczej svastika, pochodzi z sanskrytu i oznacza „przynoszący szczęście”. Wiele razy spotkamy go zwiedzając Bali i nie tylko. Jest to przede wszystkim znak religijny, pochodzący z różnych kultur. W Azji znak ten oznacza szczęście, a w Europie niestety jest kojarzony z nazizmem i Adolfem Hitlerem.

Symbol ten wywodzi się z hinduizmu. W Chinach pojawił się ok. 2000 lat temu dzięki buddyzmowi który przywędrował z Indii.

     Tarasy ryżowe Tegallalang to przepiękne miejsce w samym sercu Bali. Zieleń jest tu tak intensywna, że aż oczy bolą. Pól takich jak to jest na wyspie wiele i każde tak samo piękne. Tangallalang jest najpopularniejsze ponieważ jest blisko miasta Ubud, ok 9 km. 

     Ryż na na Bali sadzi się i zbiera aż cztery razy w roku, także nie ważne kiedy przyjdziecie, zawsze coś dzieje się na polach. Za wjazd tu trzeba uiścić drobną opłatę. Jest tu pełno sklepików z pamiątkami, tłumy ludzi i co kawałek huśtawka – ostatnio bardzo popularne instagramowe ujęcia. Dla tych co wolą spokój , polecam zobaczyć tarasy z drugiej strony (tarasy leżą w wąwozie). Wjazd jest bezpłatny i nie trzeba się przepychać przez tłumy żeby zrobić ładne zdjęcia. 

     Tirta Empul Temple – czyli na nasze Świątynia Wody Świętej i zbudowana została ok 926 r. Przyciąga tu nie tylko Balijczyków wyznających hinduizm ale i licznych odwiedzających Bali. Legendy mówią , że źródło stworzył Bóg Indra, a woda z niego ma właściwości lecznicze. Każdy może wejść i się obmyć, jest to rytuał oczyszczenia nazywany “melukat”. W świątyni należy mieć spięte włosy i zasłonięte ramiona z kolanami. Piękne miejsca, wiele rzeźb i ciekawe bramy balijskie tzw. Candi Bentar sprawiają, że jest tu niesamowity klimat, a cudna roślinność która otacza cały obiekt dodaje jej tylko większej tajemniczości. Polecamy, bo warto ! 

     Ulun Danu Beratan Temple – to chyba najbardziej znane miejsce z pocztówek z Bali. Jest tu cudnie i żeby tu przyjechać trzeba już trochę więcej czasu, droga jest piękna a widoki bajeczne. 

Ta mała ale jakże urokliwa świątynia jest położona na jeziorze Beratan na cześć bogini Danu (“danu ” z balijskiego oznacza jezioro). Cały kompleks składa się z czterech budynków, a każdy poświęcony innemu bóstwu. Najwyższa świątynia, która ma 11 kondygnacji jest dedykowana bogowi Wisznu – Obrońca Wszechświata i symbolizuje go kolor czarny. Kolejne mniejsze świątynie są poświęcone bogom Brahme – Stwórca (kolor czerwony) i Śiwy – Niszczyciel (kolor biały). Piszę Wam tu o kolorach ponieważ na wielu posągach, bramach i domkach dla duchów są przywiązane kolorowe chusty. Teraz wiecie komu jest oddawana cześć. 

     Taman Tirtagangga – Pałac Wodny, to jedno z ciekawszych miejsc we wschodniej części Bali. To przede wszystkim piękny ogród z licznymi stawami gdzie pływają złote karpie, piękna fontanna i rzeźby. To ważne miejsce dla Balijczyków  wyznających hinduizm.  Tirta Gangga znaczy “woda z Gangesu”. Pałac powstał stosunkowo niedawno, bo na przełomie lat 40 i 50 XX w. i wybudował go król Anak Agung Karangasem.  

Najważniejszym punktem jest fontanna złożona z 11 poziomów, z których spływająca woda tworzy mgiełkę. Zachwyciło mnie  to miejsce.

Wstęp to koszt 30.000 rp. , czyli ok 8 zł.  

     Pura Lempuyang Luhur lub po prostu Świątynia Lempuyang – to jedna z najstarszych świątyń na Bali i jedna z najważniejszych. To tu znajdziemy “Bramy Niebios” przez które rozpościera się piękny widok na wulkan Agung i cudne lasy. Cały kompleks to aż siedem świątyń położonych w górach High Lempuyang sięgających do 1775 m n.p.m. Żeby zobaczyć wszystkie trzeba pokonać 1700 schodów, jest to nie lada wyczyn.  

    Wejście nie jest płatne, ale drobne datki są mile widziane i należy pamiętać o zakrytych kolanach i ramionach. Sarong – duża chusta z której można zrobić spódnicę czy sukienkę warto mieć zawsze przy sobie. Z kolejnych ważnych rzeczy pamiętajcie żeby w miejscach świętych nie okazywać sobie uczuć, bez przytulania i całowania, jest to źle odbierane. Wszędzie (dosłownie) na Bali możecie spotkać podarki dla duchów. Trzeba czesto patrzeć pod nogi żeby ich nie zniszczyć. Często pozostawione są na trawie, schodach itp. Te małe podarki nazywają się canang sari i jest to małe pudełeczko w które wpleciony jest liść palmowy, a w środku znajdziemy płatki kwiatów, zioła, jedzenie i pieniądze.  

Sacred Monkey Forest Sanctuary oraz Sangeh Monkey Forest 

    Najbardziej znany Małpi Las jest w Ubud. To istna dżungla, gdzie swobodnie ganiają małpy, trzeba pamiętać , że mimo ciągłego kontaktu z ludźmi to wciąż dzikie zwierzęta. Pamiętajcie o zachowaniu ostrożności, nie należy wykonywać gwałtownych ruchów, ani zachowywać się głośno. Rzeczy osobiste trzymajcie przy sobie, bo te małpki to złodziejki i można coś stracić bezpowrotnie. 

    Miejsce to znane jest również jako Mandala Suci Wenara Wana i stanowi naturalne środowisko życia dla Macaca fascicularis – małpy długoogoniastej. 

Wstęp to koszt 50,000 rp. 

     My zawędrowaliśmy jeszcze do innego miejsca które nam polecano – Sangeh Monkey Forest. Jak dla nas okazało się dużo lepsze, a to dlatego, że nie jest tak popularne, było tu bardzo mało ludzi i można było w spokoju pooglądać małpki. Wszystko ukryte w pięknym starym lesie, wiele z tych drzew to gałka muszkatołowa. Między konarami odnajdziemy świątynie z XVII w. i rzeźby a wszystko pokryte zielonym mchem, tak tu mistycznie. 

Wstęp do parku to 30,000 rp. 

    Kemenuh Butterfly Park –  zobaczymy tu setki kolorowych motyli. Jest to piękny ogród  nakryty siatką, lata tu mnóstwo pięknych okazów, a my możemy wędrować pomiędzy roślinnością i podziwiać je z bliska. Są tu również szkółki gdzie można zobaczyć kokony i larwy motyli oraz największą ćmę jaka żyje na Ziemi – Atticus Atlas.  

    Taman Soekasada Ujung – Pałac Wodny, prześliczne miejsce. Centralną częścią całego kompleksu jest staw na środku którego znajduje się mały pałac, a dookoła roztacza się kolorowych park. Widoki są wspaniałe, z jednej strony widzimy potężny Agung a z drugiej Morze Balijskie. Miejsce to na przestrzeni lat ucierpiało z powodu wybuchu wulkanu i trzęsień ziemi, ale mieszkańcy bardzo o nie dbają. Pałac zachwyca każdym skrawkiem. 

 

     Zwiedzaliśmy już którąś z rzędu świątynie w tym dniu, ale w tej nie było już tak spokojnie. Zewsząd było słychać gwarne rozmowy i krzyki. Wychylamy się zza murku świątyni a tam tłumy mężczyzn machających rękami. Brali oni wszyscy udział w tajen czyli walki kogutów 

     Na środku niewielkiej areny stali dwaj mężczyźni i trzymali w rękach koguty. Próbowali je rozjuszyć, zbliżali je do siebie głowami i patrzyli jak reagują. Po tej krótkiej prezentacji wszyscy zgromadzeni zaczęli przekrzykiwać się wzajemnie który to ile stawia na wybranego koguta. Zabrzmiał gwizdek i ptaki zostały puszczone na ring. Na początku nie wyglądało to groźnie, ptaki w ogóle nie były sobą zainteresowane, chodziły po ringu i dziobały ziemię. Właściciele złapali je ponownie i zbliżali do siebie. Przy kolejnym gwizdku poleciały pióra i uniosła się chmura kurzu. Walka trwała kilka sekund i na szczęście żaden z zawodników nie ucierpiał poważnie. Wiem z opowieści miejscowych, że jednak wiele ptaków ginie podczas walki. Na łapkach zakłada im się ostrogi i często te walki kończą się krwawo.

     Właściciele kogutów bardzo o nie dbają, dostają najlepsze jedzenie, wyprowadza się je na spacery, głaszcze i  masuje. Walki kogutów to ważna  część kultury Balijczyków, ale i również w wielu krajach Ameryki Południowej. To nie tylko hazard i emocje, ale też nieodzowny element ceremonii i rytuałów religijnych. 

     Na Bali jest jeszcze wiele ciekawych i pięknych miejsc do których wręcz trzeba pojechać jak się ma więcej czasu. Pisząc to myślę o Tanah Lot – cudnej małej świątyni która jest położona ok. 20 m od wybżeża na skale o którą rozbijają się fale. Oraz Pura Taman Ayun – to świątynia niezwykle ważna dla mieszkańców wyspy. Wzniesiona w XVII w. składa się z kilka małych świątyń i kilku dziedzińców. Jeszcze by wymieniać wiele, nasza mapa ma kilka punktów których nie udało się zaobaczyć. Może kiedyś tam wrócimy …

   Chcecie zobaczyć wiecje Indonezji ? Zapraszam na wycieczke po Javie i krótki wypad na Nusa Panidę !