Kraj tysiąca kontrastów !

     To bardzo zróżnicowane miejsce. Ubóstwo krzyżuje się z bogactwem i zachwyt ze strachem jednocześnie. Jednak bez wahań polecam tu przyjechać, bo to wspaniały kraj.

     Filipiny są przepiękne, tyle tu różnych wysp, a każda inna, każda zachwycająca. Na Bohol są Czekoladowe Wzgórza, na Cebu – wodospady, na Palawanie – Underground River (najdłuższa rzeka w jaskini) i plaża Nacpan itd. Można by długo wymieniać, ale na pewno wszędzie można ponurkować i pooglądać piękną rafę koralową. Cudna przyroda zapiera dech, zieleń i błękit przeplatają się po horyzont.

     Naszą podróż zaczniemy jednak od największej wyspy – Luzon, gdzie leży stolica Filipin – Manila. Jeszcze taka ciekawostka odnoście samej wyspy i Filipin, znajduje się tu mnóstwo czynnych wulkanów. Do najsłynniejszych należy Pinatubo, położony w północnej części wyspy Luzon, którego skutki wybuchu w 1991 roku były odczuwalne na całym świecie.

Ok, to chodźmy pozwiedzać Mnilę !

     W Manili lądowaliśmy kilkakrotnie i spaliśmy w różnych miejscach i dzielnicach. Powiem Wam, że należy tu uważać i mieć oczy dookoła głowy, lepiej po zmroku nie zapuszczać się w jakieś ciemne uliczki. Nas nic złego nie spotkało, ale watro wiedzieć, że to miasto do najbezpieczniejszych nie należy.

Na początek kilka ujęć z samolotu. Manila to wielka metropolia !

     Nie chce Was zanudzać, ale kilka faktów należy wiedzieć. Miasto zostało założone przez hiszpan w 1571 roku, ale wcześniej było pod panowaniem indyjskim, potem władał tu Emirat Arabski. Hiszpanie dotarli na Filipiny w XVI w., dopiero w XIX w. oddali Manilę Amerykanom.

W czasach II Wojny Światowej Manila była okupowana przez Japończyków. To w tych rejonach Pacyfiku rozgrywały się najstraszniejsze bitwy podczas  II Wojny. Manila była doszczętnie zniszczona, było to jedno z miast które najbadziej ucierpiało  podczas II Wojny Światowej.

    Dzisiaj Manila to olbrzymia metropolia, najgęściej zaludnione miasto świata i najbogatezy region Azji Południowo – Wschodniej.

     Przez miasto przepływa rzeka Pasig i dzieli je na część północną i południową. Najbezpieczniejszą dzielnicą jest Makati – centrum biznesowe Manili. Jest tu przepięknie i można poszaleć po sklepach. Galerie są wszędzie i znajdziecie w nich wszystko. Polecam udać się do Glorietta Mall oraz do Greenbelt. Bez dwóch zdań Makati polecam Wam jako miejsce na szukanie noclegu.

     Zwiedzanie rozpoczniemy od  dzielnicy Intramuros. To jedna z najstarszych cześci miasta, zbudowana za panowania hiszpańskiego. Znajaduje się tu wiele pięknych budowli i kościołów , a wszystko jest otoczone zabytkowym murem.

Fort Santiago, to jedno z najważniejszych miejsc do odwiedzenia. Twierdza jest architektonicznym  skarbem narodowym. W jego pomieszczeniach był więziony bohater narodowy Filipin – Jose Rizal.

Przed wejściem co całego kompleksu fortu w pięknej kamienicy znajduje się Polska Ambasada.

Kolejnym miejscem na Waszej liście powinien się znaleźć barokowy Kościół San Augustin. Jest to najstarszy rzymskokatolicki kościół w kraju, jego budowlę ukończono w 1607 roku.

 

     Casa Manila – muzeum mieszczące się w pięknym kolonialnym budynku wykonanym z drewna i kamienia. W jego wnętrzach już całkiem cofniemy się do odległych czasów za hiszpaskiego panowania.

     Piękną i starą budowlą, która była wielokrotnie niszczona to Katedra w Manili. Jest to piękna Bazylika i z zewnątrz jak i w środku. Warto do niej wstąpić. Na trasie naszego zwiedzania kościoły i obiekty sakralne nie należą do miejsc które nas jakoś specjalnie interesują. Fascynuje nas raczej ciekawa historia danego obiektu i jego architektura.

     Baluarte de San Diego, bastion kótry stanowi umocnienie murów miasta. Wybudowano go pod koniec XVI w. i robi wrażenie. Z tego mniejsca widać przepięknie panoramę Manili i też takie było jego przeznaczenie. Widaćstąd miasto, więc artyleria mogła się przygotować się na atak.

     Teraz udamy się do Chinatown i to najstarszego na świecie, bo założone w 1594 r. ! W tym miejscu chiński handel istniał już wcześniej tzn. przed okresem kolonialnym, ale to Hiszpanie założyli tu pierwsze Chinatown. Chcieli oni aby imigranci żyli w jednym miejscu w mieście, aby mieć na nich oko. I tak do dnia dziesiejszego jest tu tłoczno i gwarno. Pełno straganów z jedeniem, knajpek i wszelkiej maści działalności gospodarczych.

    To miejsce nie sposób jest nie odwiedzić, a mowa o Rizal Park (nazwywany też Luneta Park). To jeden z największych parków miejskich w Azji i leży tuż obok Intramuros. Organizowane są tu imprezy państwowe, a na codzień spotyka się tu wiele mieszkańców Manili i turystów oczywiście.

Nazwa pochodzi od nazwiska bihatera narodowego Jose Rizala. W centralnym punkcie parku znajduje się pomnik jemu poswięcony.

Również w tym miejscu  w 1946 r., a dokładniej 4 lipca odbyła się Deklaracja Filipińskiej Niepodległości od Stanów Zjednoczonych.

Park podzielony jest na kilka części, w jego sąsiedzctwie znajdują się urzędy państwowe i liczne instytucje. Natomiast w samym parku znajdziemy Muzeum Antropologiczne, Bibliotekę Narodową, Koło Agyfina, Ogórd Japoński, Ogórd Chiński, Orchidarium, Audytorium pod chmurką, Maaszt Niepodległości, Marmurowy znacznik “Kilomert 0” i wiele, wiele innych miejsc i obiektów. Bez dwóch zdań warto tu zajrzeć.

Teraz lecimy na Palawan !